W Grecji już niemal każdy wie czym jest Tratwa. „Shedia”, bo tak nazywa się grecka edycja gazety ulicznej powstała w lutym 2013 roku. Dzięki niej stabilny dochód znalazły dziesiątki tysięcy bezdomnych i bezrobotnych.
Najbardziej znanym medialnym przedsiębiorstwem społecznym na świecie jest brytyjski magazyn „The Big Issue”. Gazeta powstała w 1991 roku z inicjatywy Gordona Roddicka i Johna Birda. Szybko stała się jednym z najczęściej replikowalnych modeli biznesowych ekonomii społecznej na świecie. Anita i Gordon Roddic, szkoccy przedsiębiorcy byli właścicielami znanej z działalności proekologicznej marki kosmetyków The Body Shop, którą w 2006 roku odkupiło od nich L’Oreal.
„The Big Issue” założyli w związku z rosnącą w zastraszającym tempie ilością bezdomnych na ulicach Londynu – konsekwencją polityki Margret Thatcher. Gazeta miała pomóc bezdomnym w zdobyciu choćby podstawowego zarobku – byli i są zatrudniani przy jej dystrybucji. Aby pracować dla „The Big Issue”, trzeba udowodnić, że jest się osobą bezrobotną lub zagrożoną bezrobociem. Następnie za darmo dostaje się do sprzedania określoną ilość gazet. Kolejne trzeba kupić – tworząc w ten sposób swoje własne mikro przedsiębiorstwo dystrybucyjne. Sprzedawcy kupują magazyn po 1,25 funta, sprzedają za 2,50 – zarabiając na każdej sprzedanej sztuce 100 procent swojej inwestycji.
Model „The Big Issue” opracowano na tyle sprawnie, że na przestrzeni lat udało się go powielić 123 razy w 600 miastach, 41 krajach, na pięciu kontynentach. W sumie na świecie swoją gazetę sprzedaje co roku 28 tysięcy osób. Ich roczny, łączny dochód wynosi wg Międzynarodowej Sieci Gazet Ulicznych około 40 milionów dolarów. Obok możliwości zarobku wiele wydawnictw ulicznych oferuje swoim dystrybutorom różnego rodzaju szkolenia i treningi, a czasem także dach nad głową.
Tratwa dla Greków
Jeszcze pięć lat temu zjawisko bezdomności praktycznie w Grecji nie istniało. Silne więzi rodzinne sprawiały, że w razie kłopotów finansowych można było polegać na rodzinie. W dobie kryzysu jednak wiele rodzin nie stać na wspieranie najuboższych członków, niektórzy z nich lądują na bruku. Bezrobocie w Grecji wynosi niemal jedną czwartą wśród dorosłych i około 65% wśród młodych ludzi.
Pierwszą uliczną gazetę w Grecji założył w Atenach na początku 2013 roku dziennikarz Chris Alefantis. Gazeta nosi tytuł „Shedia” (Tratwa). „Tratwa” funkcjonuje w oparciu o model popularyzowany przez brytyjskie „The Big Issue”.
Pierwsze dane dotyczące sprzedaży wykazują, że na rynku jest miejsce dla gazety ulicznej. Prognozy sprzedaży wynoszące około pięć tysięcy miesięcznie okazały się niedoszacowane. Obecnie nakład utrzymuje się na poziomie około piętnastu tysięcy i zarówno drugie, jak i trzecie wydanie trzeba było dodrukować ze względu na szybką sprzedaż.
Oferty nowych punktów dystrybucyjnych napływają ze wszystkich stron kraju. Z około 1,3 miliona bezrobotnych Greków ponad milion nie ma już prawa do świadczeń socjalnych. Chętnych do sprzedaży przybywa każdego dnia, pierwsze sto miejsc dystrybucyjnych było zajętych w ciągu pierwszego tygodnia pracy redakcji, zabrakło kamizelek dla sprzedawców. Niektórzy sprzedają nawet dwadzieścia kopii magazynu dziennie, z każdej osiągając profity wysokości półtora euro i zarabiając więcej niż osoby posiadające stałą pracę.
„Tratwa” jest jednym z pierwszych przedsięwzięć przedsiębiorczości społecznej realizowanych w Grecji na tak na dużą skalę i stanowi dobrą reklamę dla ekonomii społecznej. Według jednej z największych organizacji pozarządowych w kraju, fundacji „Stavros Niakos”, może odgrywać ona kluczową rolę w wyjściu z kryzysu.
Wzloty i upadki ulicznej ekonomii
Na przestrzeni ostatnich lat obroty gazet ulicznych znacznie spadły, nawet w Wielkiej Brytanii. Ostatnie liczby z British Audited Bureau of Circulations (ABC) pokazują około osiemnastoprocentowy spadek sprzedaży w 2012 roku. Poszczególne regionalne wydania „The Big Issue” osiągnęły łączny nakład 86,598 egzemplarzy.
Dla kontrastu: w 1997 roku magazyn, z nakładem na poziomie 294 tysięcy, był najlepiej sprzedawanym tygodnikiem w kraju. John Bird, drugi z założycieli gazety i przyjaciel Roddicka tłumaczy spadek sprzedaży faktem, że tytuł nie jest już nowością na rynku oraz ogólnym załamaniem w świecie mediów.
Aby nadążyć za rozwojem mediów cyfrowych Międzynarodowa Sieć Gazet Ulicznych (International Network of Street Papers) zainwestowała w 2012 roku w platformę INSP Digital. Za jej pośrednictwem sprzedawane są produkty cyfrowe, za które ciągle płaci się u bezdomnego sprzedawcy – dystrybutora.
Dzisiaj najlepiej ma się społeczna prasa uliczna np. w Australii, gdzie sprzedaje się co dwa tygodnie trzydzieści trzy tysiące kopii. To niemal pięć razy więcej niż na początku, w 1996 roku. W czerwcu 2013 roku ruszyła także internetowa wersja australijskiego „The Big Issue”.
W Stanach Zjednoczonych najlepiej sprzedawaną społeczną gazetą uliczną jest „The Contributor” z Nashville w stanie Tennessee. Gazeta jest także jedną z najmłodszych w kraju, powstała w 2008 roku i osiąga nakład wysokości 120 tysięcy miesięcznie. Wzrost sprzedaży był znaczny: od 5900 egzemplarzy w 2008 roku do 56 tysięcy egzemplarzy w 2009 roku, 580 tysięcy w 2010 roku i 1,3 milionów egzemplarzy w 2011 roku. Ilość sprzedawców wzrosła średnio od dziesięciu do czterystu miesięcznie.
Międzynarodowa Sieć Gazet Ulicznych przyznaje w sierpniu każdego roku nagrody The International Street Paper Awards w konkursie dla najlepszych wydawnictw tego typu.
W Polsce funkcjonują dwie gazety uliczne. W Poznaniu „Gazeta Uliczna” – kwartalnik gospodarki solidarnej oraz w Warszawie „Wspak – Społeczno-Kulturalny Magazyn Akcji Przedsiębiorczej Filantropii”.
Gazeta demaskuje
„The Big Issue” i jego następcy są klasycznym przykładem przedsiębiorczości społecznej, finansowanej zgodnie z regułami rynku. Jedną z najbardziej rewolucyjnych inicjatyw dziennikarskich, z pogranicza ekonomii solidarnej i społecznej była z pewnością gazeta „Crisi”, jaka ukazała się trzykrotnie na przełomie 2008 i 2009 roku w Katalonii. Gazeta dystrybuowana była bezpłatnie przez sieć wolontariuszy, a jej celem było rozpowszechnianie informacji na temat wydarzeń, które w świetle prawa można było zinterpretować jako przestępstwo.
W 2008 roku Enric Duran, kataloński antykapitalista pożyczył prawie 500 tysięcy euro z 39 różnych banków hiszpańskich. Wykorzystał luki i niekonsekwencje w procedurach kwalifikacyjnych, słabe punkty systemów ochronnych i brak większego zainteresowania kredytobiorcami, systemowe, bezrefleksyjne podejście do gospodarowania powierzonymi bankom pieniędzmi. Inicjatywy współzałożone przez Enrica Durana opisaliśmy m.in. w tekstach Spółdzielnia, która chce zmienić świat i Od spółdzielni samozatrudnieniowych do nowego modelu gospodarki.
W wywiadzie dla magazynu „Vice” Enric Duran opowiada o tym, dlaczego postanowił zainwestować we własne medium, zamiast starać się o rozpowszechnianie informacji tradycyjnymi metodami:
– Spędziłem dużo czasu zastanawiając się nad tym, jak przedstawić tę historię opinii publicznej. Chciałem, aby usłyszało o niej jak najwięcej osób, ale bałem się, że będę źle interpretowany przez tradycyjne media. Dlatego postanowiliśmy użyć części pieniędzy, aby wydrukować gazetę i myślę, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy. Media zorientowały się, że gazeta jest rozprowadzana na ulicy i, aby być na bieżąco, pisały o naszej akcji – mówi Duran.
W pierwszym magazynie „Crisi”, opublikowanym w 2008 roku, znalazł się m.in. artykuł Durana pt. “Ukradłem 492 tysiące euro tym, którzy okradli nas”, po to aby ich zdemaskować i budować alternatywę dla społeczeństwa.
Pierwsze „Crisi” opublikowane było w języku katalońskim, liczyło dwieście tysięcy egzemplarzy, zostało wydrukowane i dystrybuowane przez wolontariuszy w całej Katalonii. Druga edycja gazety, pod hasłem “Możemy! Życie bez kapitalizmu” pojawiła się na ulicach 17 marca 2009 roku, a trzecia pt. “My” była rozpowszechniana od 17 września 2009 roku.
Sieć alternatywnych mediów
Na świecie funkcjonują tysiące gazet, kanałów video, portali internetowych alternatywnych do głównego obiegu informacji. Wydawane są przez różnego rodzaju aktywistów z całego świata, organizacje pozarządowe i przedsiębiorstwa społeczne, finansowane zazwyczaj ze zbiórek crowdfundingowych lub dotacji.
W 1999 roku w Seattle podczas ogólnoświatowych protestów przeciwko szczytowi World Trade Organization zawiązała się sieć Indymedia.org. Do dzisiaj skupia niezależnych dziennikarzy, działaczy i organizacje, które zajmują się relacjonowaniem wydarzeń.
Przykładem alternatywnego medium przekazującego niezależne informacje jest portal globalrevolution.tv, zajmujący się publikowaniem na żywo video relacji z wszelkich akcji rewolucyjnych i protestacyjnych na świecie. Sprzeciwia się tym samym interpretacji i manipulacji dokonywanych przez koncerny telewizyjne w relacjonowaniu wydarzeń politycznych. Portal ruszył 17 września 2011 roku podczas okupacji Placu wolności na Manhatanie w Nowym Jorku.
Podobną funkcję pełni Periodismohumano.com. To portal, którego misją jest przedstawianie informacji istotnych z punktu widzenia społeczeństwa zaangażowanego. Założony został przez Javiera Bauluz, pierwszego hiszpańskiego laureata nagrody Pulitzera z 1995 roku.
Być może właśnie nadchodzi czas nowych możliwości dla ekonomii społecznej. Forma przedsiębiorstwa społecznego może być szansą dla niezależnego dziennikarstwa. Ciekawe, czy w Polsce taki model ma szansę się rozwinąć?